Pięć Żywiołów Ochoty
Drodzy Spacerowicze, zapraszam w podróż śladami pięciu żywiołów Ochoty!
Spacer rozpoczniemy na rogu ulicy Grójeckiej i Dickensa. Pierwszym żywiołem na trasie będzie powietrze, reprezentowane przez rzeźbę „Lecące Łabędzie” autorstwa Anny Dębskiej. To właśnie od niej pochodzi nazwa Placu pod Skrzydłami, na którym teraz się znajdujemy. Podczas przyglądania się ptakom proszę nie dać się zmoczyć fontannie!
Następnie przejdziemy do parku im. Zasława Malickiego, gdzie żywioł wody ukaże się nam pod postacią oczka wodnego. Czy wiedzieliście, że niegdyś mieszkańcy okolicznych domów mogli łowić tam ryby? Usiądziemy na chwilę, by popatrzeć na gładką taflę wody i posłuchać kwakania zamieszkujących staw kaczek.
Po krótkim odpoczynku przejdziemy ochockimi podwórkami na teren Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie powita nas żywioł ognia. Odnalezienie mozaik przedstawiających dwa słońca może stanowić pewne wyzwanie, jednak ich piękno wynagrodzi trud włożony w poszukiwania. W razie problemów ze zlokalizowaniem miejsca warto zwrócić się o pomoc do studentów – zapytajcie ich, gdzie odbywają się zajęcia z fizjologii.
Kolejnym punktem naszej podróży będzie żywioł ziemi, czyli znajdująca się przy ulicy Grójeckiej 95 topola kanadyjska. Dotrzemy do niej podążając ulicą Archiwalną, a następnie okrążając Hale Banacha. Przybyszka zza oceanu dumnie dzierży tytuł Warszawskiego Drzewa Roku 2025. Nie bez powodu – zachwyca swoją dostojnością i skupia uwagę przechodniów.
Spacer zakończymy w miejscu, które nie reprezentuje żadnego znanego nam żywiołu, ale symbolizuje energię, entuzjazm, czy po prostu… Ochotę. Mowa o sercu dzielnicy, czyli Zieleniaku. W tym miejscu każdy znajdzie coś dla siebie. Fani architektury będą mogli podziwiać wyjątkowy pawilon, a wieczorem również neon – oczywiście zielony. Smakosze będą mieli okazję do kupienia najlepszych warzyw i owoców w mieście oraz zamienienia kilku słów z lokalnymi sprzedawcami.
Choć mogłabym jeszcze długo rozprawiać o urokach tej okolicy, to pozostawię Was z lekkim niedosytem i – mam nadzieję – ochotą na dalsze zwiedzanie. Bardzo dziękuję za wspólną wycieczkę!



