„O, bramy warszawskie!”, czyli szlakiem odbojów

Warszawskim bramom poświęcił Leopold Tyrmand jedną ze swych inwokacji w „Złym”. Zapraszam do krótkiego spaceru szlakiem bram warszawskich, podczas którego przyjrzymy się odbojom. To kamienie polne, proste żelazne sztaby lub żeliwne odlewy o różnych formach, które mocowano solidnie po obu stronach bram do ściany i do podłoża, aby chroniły prześwity bramne przed obtłukiwaniem przez pojazdy konne. Na przełomie XIX i XX w. odboje żeliwne produkowano masowo m. in. w Janowie, Końskich, w Mroczkowie, a także na warszawskim Powiślu, przy ul. Szarej 12.
Spacer rozpoczynamy od bramy przy ul. Nowy Świat 35: strzegą jej klęczące krasnale. Trzymają tabliczki, na których można wciąż odczytać napis: „ROK 1896”. Odboje w tej formie były podobno rzadkie i drogie.
Z Nowego Światu skręćmy w ul. Smolną. W bocznej bramie prowadzącej do Pałacu Branickich (siedziba Stołecznego Konserwatora Zabytków) warto obejrzeć kopulaste odboje dekorowane kołnierzem nawiązującym do motywów antycznych.
W bramie przy ul. Smolnej 36 odboje padły łupem złodziei i najpewniej trafiły na złom. W prześwicie bramnym kolejnej kamienicy (Smolna 34) możemy podziwiać odboje dekorowane motywem liści, zakończone okrągłą gałką. Podobne odboje strzegą bramy przy Smolnej 32. Gałki zainspirowały twórcę współczesnego street artu. Ocenę pozostawiam Państwu.
Na wysokości Liceum im. Zamojskiego skręćmy w lewo, żeby przyjrzeć się kopulastym odbojom z podłużnym żłobkowaniem, zwieńczonym kulą, w bramie pod adresem Smolna 18. Do tego kształtu nawiązują współczesne słupki uliczne z herbem Warszawy.
Prześwitem przy boisku szkolnym wydostajemy się na ul Foksal. Po prawej stronie piękna brama prowadzi do pałacu Konstantego Zamoyskiego, siedziby SARP-u. Od strony dziedzińca chronią ją odboje o wyszukanych gałkach.
Zachęcam do dalszego spaceru po wschodniej stronie Nowego Światu. Warto spuścić głowę przy Foksal 8 (prosty odbój wspornikowy) i zwrócić uwagę na kamienne odboje w bramach na krótkiej ul. Okólnik.
Autor propozycji trasy i zdjęć: Anna Sikorska