Od słodkiego karnawału po słone śledzie na post. Kulinarne atrakcje zimy i początku wiosny w Warszawie

Luty i marzec to idealny moment na kulinarne wycieczki – szczególnie dla tych, którzy chcą poznać Warszawę z perspektywy talerza. Tegoroczna zima w Warszawie jest kapryśna, miasto przykrywa śnieg, a mróz szczypie w policzki, co powoduje, że chętniej docenia się karnawałowe tradycje kulinarne, takie jak pączki, faworki i… wspólne zabawy przy suto zastawionym stole.

Karnawał w stolicy nieodłącznie pachnie smażonym ciastem, cukrem pudrem i lukrem. Jego kulminacją jest Tłusty Czwartek, który w 2026 roku przypada na 12 lutego. To dzień, w którym przed cukierniami i piekarniami ustawiają się długie kolejki, w których można spotkać mieszkańców, jak i turystów gotowych stać na mrozie dla idealnego pączka.

Tradycja nakazuje sięgnąć po pączka – puszyste, drożdżowe ciasto smażone na głębokim tłuszczu, najczęściej nadziewane konfiturą z róży, powidłami śliwkowymi lub waniliowym budyniem. Równie wielu amatorów mają faworki (zwane też chrustem): cienkie, kruche wstążki ciasta hojnie oprószone cukrem pudrem. W Tłusty Czwartek Warszawa dosłownie żyje słodyczami – a rozmowy o tym, gdzie są „najlepsze pączki w mieście”, toczą się na ulicach, w biurach, kawiarniach i w internecie.

Trzy pączki z lukrem i skórką pomarańczową leżą na niebieskim talerzyku, obok brązowa filiżanka z kawą
Pączki, fot. Łukasz Kopeć

To również dzień kulinarnych sporów: klasyka czy nowoczesność? Jedni wiernie trzymają się tradycyjnych nadzień – róży, wiśni czy śliwki – inni z ciekawością testują nowoczesne interpretacje. Warszawska scena cukiernicza od lat udowadnia bowiem, że karnawał to pole do eksperymentów. W ostatnich sezonach furorę robiły inspiracje Bliskim Wschodem, kremy pistacjowe czy słynna „czekolada dubajska”. Pojawiały się także bardziej niszowe smaki, takie jak yuzu czy matcha, które przyciągały poszukiwaczy kulinarnych nowości. Jakie będzie w tym roku? Warto przekonać się samemu!

Dla turystów kulinarnych ważna wskazówka: wielu Warszawiaków rezerwuje pączki wcześniej, by uniknąć wielogodzinnego stania w kolejce – szczególnie w najbardziej znanych cukierniach. Jeżeli nie ma się takiej rezerwacji – prawdopodobnie będzie trzeba odstać w kolejce.

Lukrowane pączki.
Pączki, fot. Filip Kwiatkowski

Zaledwie tydzień po pączkowym szaleństwie następuje gwałtowny zwrot w kulinarnym kalendarzu. 18 lutego 2026 roku przypada Środa Popielcowa. W tradycji katolickiej, która w największym stopniu ukształtowała polską kulturę kulinarną, jest to koniec karnawału i początek Wielkiego Postu. To okres trwający aż do Wielkanocy (w 2026 roku święto to wypada 5 kwietnia). Dawniej w tym czasie z jadłospisów znikały słodkie przekąski i mięsa, a na stoły wkraczały żury, bigosy i ryby. Dziś to świetna okazja by przypomnieć tradycyjne wegetariańskie (a nawet wegańskie) potrawy oraz dania rybne. Warto zainteresować się daniami ze śledzi.

Ta niepozorna ryba ma w Polsce status kultowy. Dawniej jedzenie solonego śledzia przez 40 dni postu bywało traktowane jako uciążliwy obowiązek, a nawet „kara” (stąd ludowy zwyczaj „wieszania śledzia” na drzewie pod koniec postu). Dziś to wyrafinowany przysmak i symbol spotkań towarzyskich, zwanych potocznie „śledzikiem”. Przeglądając menu warszawskich restauracji w lutym i marcu, warto zwrócić szczególną uwagę na sekcję „zakąski zimne”. To tam kryje się bogactwo polskich smaków: śledzie w oleju z cebulką, w śmietanie z jabłkiem, czy w korzennych marynatach – czasem z dodatkiem śliwek lub rodzynek a nawet… czekolady! To doskonały moment, by odkryć to postne, a zarazem niezwykle kreatywne oblicze warszawskiej kuchni.

Na ciemnoszarej tacy biała miseczka, a w niej kawałki śledzi w śmietanie, obok trzy łyżeczki owinięte błękitną wstążką ułożone na białej serwetce
Śledź w śmietanie, fot. Ewelina Majdak

Pogoda na początku wiosny potrafi zaskakiwać. Jednego dnia słońce zachęca do spacerów, następnego – chłodny wiatr i przelotny śnieg przypominają, że zima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Nic dziwnego, że popularne powiedzenie „w marcu jak w garncu” idealnie opisuje aurę przedwiośnia. Dla turystów kulinarnych to jednak idealny moment, by połączyć zwiedzanie Warszawy z wizytami w muzeach – i odkrywaniem smaków, które czekają w muzealnych w barach i restauracjach.

Jednym z najbardziej magicznych miejsc w Warszawie jest Zamek Królewski – prawdziwa podróż w czasie, pozwalająca wyobrazić sobie życie polskich władców. Królowie nie tylko rządzili państwem, ale też wyznaczali trendy w modzie, sztuce i kuchni. Około 250 lat temu, w czasach świetności zamku, odbywały się tu słynne „obiady czwartkowe” króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, podczas których królewscy goście kosztowali dań przygotowywanych przez kuchmistrza Paula Tremo. Część jego przepisów przetrwała do dziś a potrawy, o których pisał wciąż goszczą na naszych stołach, np. zupa szczawiowa. Inne historyczne potrawy, jak jarmuż z kasztanami, wracają dziś jako inspiracje dla nowoczesnych szefów kuchni. Spacerując wokół zamku – po Starym i Nowym Mieście oraz Krakowskim Przedmieściu – łatwo trafić na miejsca, w których można zasmakować tradycyjnej polskiej kuchni i poczuć kulinarną historię miasta.

Pięcioboczna, rezydencja w ceglanym kolorze z wieżyczkami oraz dziedzińcem pośrodku, widziana z lotu ptaka. W głębi zabudowania. Po prawej stronie rezydencji znajduje się ogród, a dalej rzeka. Nad brzegiem po jej drugiej stronie widać pas lasu, a w oddali zabudowania.
Zamek Królewski, fot. Cezary Warś

Kolejnym przystankiem na turystycznej mapie Warszawy jest Muzeum Powstania Warszawskiego. Emocjonalna ekspozycja skłania do refleksji, dlatego tutejsza kawiarnia „Pół Czarnej” to dobre miejsce na chwilę oddechu. Retro wystrój i spokojna atmosfera sprzyjają wyciszeniu, zanim ruszy się dalej w miasto. Zupełnie inną, ale równie interesującą propozycją na kulinarne zwiedzanie jest Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, gdzie działa bistro, którego menu jest inspirowane kuchnią aszkenazyjską. To doskonała okazja, by spróbować połączenia tradycyjnych żydowsko-polskich smaków z nowoczesną formą – od klasycznych dań takich jak krepalachy czy gefilte fish po talerze z hummusem.

Wnętrze kawiarni, przy stoliku siedzi kobieta z filiżanką w ręce, spogląda na zawieszone na ścianie zdjęcia. Pod ścianą stoi pianino, na ścianie zawieszone czarno białe zdjęcia.
Kawiarnia Pół Czarnej w Muzeum Powstania Warszawskiego, fot. Maciej Deperas

Rodzinne i bardziej fastfoodowe doświadczenie oferuje bistro i kawiarnia zlokalizowane w Centrum Nauki Kopernik – coś przekąsić można na wystawie głównej i przy wejściu do Planetarium. Po lub przed zwiedzaniem interaktywnych wystaw warto rozejrzeć się w ofercie gastronomicznej Powiśla. Rejon Centrum Nauki Kopernik i Elektrowni Powiśle (zrewitalizowany kompleks postindustrialny, który znajduje się tuż naprzeciwko głównego wejścia do tego muzeum) stał się jednym z najważniejszych punktów gastronomicznych Warszawy, pełnym restauracji, barów i kawiarni, które doskonale wpisują się w rytm nowoczesnego miasta.

Bar we wnętrzach Elektrowni Powiśle, przy stołach siedzą goście, jedzą i rozmawiają, po lewej stronie na ścianie stara tablica z przyciskami i światełkami będąca elementem dawnej elektrowni.
Bar Kandela, Elektrownia Powiśle, fot. m.st. Warszawa

Miłośnicy sztuki współczesnej również znajdą w Warszawie coś dla siebie – i dla podniebienia. W podziemiach Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki, mieści się „Alina Cafe & Bar”. W jadłospisie pojawiają się tu smaki znane nam z dzieciństwa – kluski śląskie czy karpatka – podane w estetycznej, współczesnej odsłonie. Galeryjno-kulinarną trasę warto zakończyć w Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim, gdzie restauracja „Qchnia Artystyczna” oferuje wykwintną kuchnię autorską oraz wyjątkowy widok na parki ulokowane wzdłuż skarpy wiślanej – idealne tło dla spokojnego lunchu lub nastrojowej kolacji.

Wnętrze restauracji, stoliki, krzesła, na lampach zawieszone kolorowe tiulowe dekoracje.
Restauracja Qchnia Artystyczna, fot. Maciej Deperas

Na koniec warto zaplanować wycieczkę nieco dalej od ścisłego centrum, do Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. To miejsce, które nie tylko opowiada historię polskiej arystokracji, ale także pielęgnuje dawne tradycje kulinarne, ponieważ regularnie są tu organizowane warsztaty kulinarne. Co więcej, w muzealnej księgarni dostępna jest seria „Poloniae Culinaria”, dokumentująca rozwój polskiej gastronomii od XVI do XVIII wieku. Dla turystów zagranicznych szczególnie ciekawą pamiątką może być anglojęzyczne wydanie „Compendium Ferculorum” – to książka kucharska z XVII wieku i prawdziwa perełka dla pasjonatów historii smaku.

Warszawa w marcu to miasto, które najlepiej poznaje się powoli – spacerując między muzeami, przysiadając w kawiarniach i odkrywając, że kultura i kuchnia od zawsze idą tu w parze.

Autorka: Agnieszka Kuś, przewodniczka warszawska

Wnętrze przytulnej księgarni muzealnej łączące tradycyjne, drewniane regały pełne książek z nowoczesnymi, przeszklonymi witrynami z pamiątkami.
Księgarnia muzealna w Pałacu w Wilanowie, fot. Maciej Deperas