Najciekawsze zabytki socrealizmu w Warszawie

Socrealizm w polskiej architekturze trwał bardzo krótko, bo zaledwie kilka lat (1949-1956). A jednak w tym okresie powstał nie tylko jeden z najbardziej rozpoznawalnych gmachów Warszawy – Pałac Kultury i Nauki – ale także liczne reprezentacyjne budowle oraz wielkie osiedla. Ich architektura wznoszona według hasła „socjalistyczna w treści i narodowa w formie” jest niezwykle intrygująca. Z jednej strony powstała w czasach, gdy władza chciała używać architektury jako narzędzia propagandy, w okresie brutalnej komunistycznej dyktatury w Polsce. Z drugiej zaś socrealizm wiąże się z odbudową Warszawy po wojennej zagładzie, z próbą uporządkowania stolicy, z dyskusjami o wykorzystaniu w nowej architekturze tradycyjnych motywów i detali oraz przyozdobieniu miasta wieloma rzeźbami, mozaikami i malowidłami. Zapraszam na spacer po mieście szlakiem najsłynniejszych gmachów socrealizmu. Ich charakterystyczna architektura opowiada momentami trudną i bolesną historię stolicy.

Będąc w Warszawie nie można nie zauważyć Pałacu Kultury i Nauki (PKiN). Taki zresztą mieli cel Rosjanie wznosząc go w latach 1952-1955 jako dar ZSRR dla Polski. Wieżowiec stanął w samym centrum miasta, na miejscu dawnych kamienic, otoczony ze wszystkich stron rozległymi przestrzeniami, aby można go było podziwiać z bliska i z daleka. Budowa pałacu miała sens polityczny, gmach zastępował pomnik Józefa Stalina – którego w Warszawie nie ustawiono – Warszawiacy odbierali go więc przede wszystkim jako mało subtelny symbol dominacji ZSRR nad Polską. To przysłoniło inne wartości budowli.

Widok z góry na Pałac Kultury i Nauki, przed nim po prawej stronie biały budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej, w tle nowoczesne wieżowce, dzień, lato.
Pałac Kultury i Nauki, fot. C. Warś, m.st. Warszawa

Strzelisty wieżowiec wzorowany był na moskiewskich drapaczach chmur, ale miał od nich lepsze, lżejsze proporcje, należał do najbardziej udanych dzieł radzieckiego architekta Lwa Rudniewa. Była to budowla wzniesiona w nowoczesnej technologii, na stalowym szkielecie, a pokryta okładziną kamienną i ceramiczną. Rosjanie starali się w architekturze gmachu umieścić elementy wzorowane na najpiękniejszych polskich zabytkach: okna z Sukiennic w Krakowie, attyki z kamienic na rynku w Kazimierzu Dolnym, kolumnady z Teatru Wielkiego. Dookoła pałacu umieszczono liczne rzeźby alegoryczne przedstawiające sztuki i zawody oraz Mikołaja Kopernika i Adama Mickiewicza.

Wnętrza zdobili polscy artyści wyposażając gmach w wysokiej wartości dzieła sztuki dekoracyjnej: meble z rzeźbionymi figurami zwierząt, kilkupoziomowe żyrandole, ozdobne latarnie, kraty i balustrady. Niektóre z nich można zobaczyć wchodząc do głównego holu budowli, który prowadzi do wind prowadzących na taras widokowy na 30. piętrze. Największą jednak zaletą pałacu było to, że nie stał się siedzibą władz, ale służył kulturze i nauce. Wewnątrz działały teatry, kino, muzeum, a przede wszystkim Pałac Młodzieży zapewniający pozaszkolne zajęcia artystyczne, warsztatowe i sportowe. Na wyższych piętrach siedzibę miała Polska Akademia Nauk.

Rzeźba Adama Mickiewicza przed głównym wejściem do Pałacu Kultury i Nauki. Po schodach wchodzi kilka osób, po lewej stronie drzewa, słoneczny dzień, lato.
Pałac Kultury i Nauki, fot. Maciej Deperas

Na osi południowego wejścia do Pałacu Kultury i Nauki znajduje się ulica Pankiewicza prowadząca do przejścia w prześwicie budynku, za którym odsłania się widok na niezwykły biurowiec. To gmach, który przypomina renesansowy pałac z Florencji, a według badaczy został zaprojektowany dla Prezydium Rady Ministrów przez Marka Leykama w 1950 r., choć rząd nigdy nie korzystał z budynku. Budynek stoi przy ulicy Wspólnej 62 jako jeden z najbardziej spektakularnych elementów osi ministerstw ciągnącej się od placu Trzech Krzyży na brzegu skarpy wiślanej do Alei Niepodległości, gdzie już przed wojną wznoszono gmachy rządowe.

Budynek wzorowany jest na florenckich pałacach renesansowych. Ma regularny kształt na planie kwadratu, elewacje zdobi wydatnie uformowana okładzina kamienna, a górę wieńczy silnie wysunięty gzyms. Przechodnie mogą także usiąść na ławie z piaskowca opasującej przyziemie, co idealnie sprawdza się w klimacie słonecznych Włoch, a w Polsce raczej tylko w sezonie letnim. We wnętrzu znajduje się wielki okrągły dziedziniec z galerowymi krużgankami naśladującymi kolumny z dziedzińca Zamku na Wawelu. Niektórzy badacze przypuszczają, że tak silne, nawet przesadne nawiązanie do renesansu było ze strony architekta Marka Leykama kpiną z wymogów socrealizmu. Leykam znany był z konstruktywistycznej architektury, uwydatniającej powtarzalne elementy żelbetowe. Widać to w sąsiednim dwupiętrowym biurowcu także jego autorstwa. Niemniej zamiłowanie to architektury Włoch było powszechne w polskim środowisku architektów. Kopuła znajdującego się tuż obok kościoła pod wezwaniem św. Piotra i Pawła jest silnie inspirowana kopułą katedry we Florencji.

Wejście do jasnego budynku, brązowe drzwi, po bokach soją kamienno-mosiężne rzeźby mężczyzn.
Budynek Ufficio Primo, fot. Maciej Deperas

Kierując się prosto ulicą Wspólną na wschód najpierw przejdziemy przez ulicę Marszałkowską, a potem wejdziemy w podcień kolejnego budynku zaprojektowanego przez Marka Leykama. Gmach wzniesiony w latach 1949-1952 i zajęty przez Ministerstwo Hutnictwa nazywany był Żyletkowcem. Swą ciekawą nazwę zawdzięcza wyglądowi fasady, w której dominują ścięte obramienia okien rzucające wąskie ukośne cienie. Estetyka ta wyrażała zachwyt Leykama z możliwości stosowania konstrukcji żelbetowej, nie spełniało to jednak wymogów socrealizmu. Architekt nakrył więc budynek potężnym, bogato zdobionym gzymsem – podobnie jak w budynku Prezydium Rządu – co uznano za nawiązanie do tradycji. Od strony ulicy Wspólnej znajduje się podcień, którym kierujemy się dalej wzdłuż osi ministerstw. Koniec podcienia tworzy ramę, w której – jak w fotograficznym kadrze – ujęty jest następny budynek na naszej trasie.

Gmach Ministerstwa Rolnictwa wydaje się zupełnie nie pasować do wąskiej ulicy Wspólnej. Środek jego długiej fasady zajmuje wielka, monumentalna kolumnada umieszczona na murach arkadowego parteru. Jest to nawiązanie do przedwojennej kolumnady z Pałacu Saskiego z Grobem Nieznanego Żołnierza, ale w wypadku ministerstwa trudno jest znaleźć dobre miejsce, aby oglądać fasadę w całości: zawsze jest się za blisko lub zbyt z boku. Wynika to z tego, że nie wykonano placu przed budynkiem, który planowano wytyczyć na wprost kolumnady, w miejscu, gdzie stoją kamienice. Ich rozbiórkę najpierw odsunięto w czasie, a potem w ogóle zrezygnowano z tego zamiaru. Oglądając gmach warto więc skupić się na detalach i obejrzeć artystycznie wykute kraty oraz znaleźć tablicę wskazującą autorów projektu: Jana Grabowskiego, Stanisława Jankowskiego i Jana Knothego. Budynek powstał w latach 1951-1955.

Budynek Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, fot. Maciej Deperas

Wzdłuż ulicy Wspólnej i Kruczej wznoszą się inne biurowce dzielnicy ministerialnej z przełomu lat 40. i 50. XX w. Prezentują one modernistyczną architekturę monumentalną z okładziną kamienną na elewacjach, ale bez rozbudowanego detalu, czym różnią się od socrealizmu. Jeśli jednak skręcimy w ulicę Wilczą, aby wrócić na Marszałkowską, to zobaczymy, że w tym miejscu zabudowa wyraźnie się zmienia. Od tego skrzyżowania na południe w latach 1950-1956 wzniesiono Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową (MDM), wielki zespół dla 45 tysięcy mieszkańców zaprojektowany przez Józefa Sigalina, Stanisława Jankowskiego, Jana Knothego i Zygmunta Stępińskiego. Jej najbardziej spektakularnym elementem jest plac Konstytucji ukończony w 1952 r.

Monumentalne budynki przy Placu Konstytucji, przed nimi wysokie kamienno-mosiężne latarnie, na jednym z budynków napis MDM, dzień.
Plac Konstytucji, fot. Maciej Deperas

Architektura domów przy Placu Konstytucji jest – zgodnie z założeniami socrealizmu – bogata w detal i dzieła sztuki. Do pokrycia elewacji użyto ciemnego granitu, beżowego piaskowca i cegły klinkierowej. Kamieniarze wykuli w nich detale architektury tradycyjnej oraz motywy ludowe. Rzeźbiarze wykonali płaskorzeźby przedstawiające planowanie i budowę MDM, a metaloplastycy przygotowali ozdobne kraty, balustrady, wieńce i maszty. Warto przyjrzeć się pięknym muszlom zdobiącym bramę przy ulicy Koszykowej 34/50, czy poszukać w podcieniach mozaik przedstawiających cztery pory roku w socjalistycznym kalendarzu.

Dekoracyjny plac Konstytucji projektowano przede wszystkim jako wspaniały salon miejski z dobrze wyposażonymi sklepami, do których można było zajrzeć przez wysokie witryny, z kawiarniami, barami, restauracjami, gabinetami kosmetycznymi, kwiaciarniami i hotelem MDM, którego neon świeci nad południową pierzeją. Najbardziej charakterystycznymi elementami placu są trzy wielkie kandelabry. W ich koronach o bogatych formach znajdują się latarnie zapalane po zmroku.

MDM, mozaika Lato, fot. Maciej Deperas

Ulica Marszałkowska w kierunku placu Zbawiciela zwęża się do swej przedwojennej szerokości. Na odcinku między dwoma placami umieszczono osiem wielkich płaskorzeźb przedstawiających postacie: tkaczki, hutnika, kolejarza, nauczycielki z uczniem, murarza, matki z dzieckiem, rolnika i górnika. Pierwotnie miały składać się na alegorię sześcioletniego planu gospodarczego rozwoju Polski – w ramach którego budowano MDM – ale przesłanie nigdy nie było czytelne dla publiczności. Zamiast tego przechodnie zwracali uwagę na ogromne, przytłaczające rozmiary postaci, ich masywne ręce i nieobecne, jakby utkwione w dalekiej przyszłości spojrzenia. Płaskorzeźby nie podobały się ludziom i często podawano je jako przykład sztuki socrealistycznej niskich lotów – czy słusznie? Postaci hutnika ze szczypcami, murarza z kielnią czy nauczycielki z uczniem są charakterystyczne dla socrealizmu, ale trudno odmówić im siły wyrazu.

Ulica Marszałkowska, płaskorzeźba Macierzyństwo, fot. Maciej Deperas

Plac Zbawiciela ma historię sięgającą II połowy XVIII wieku, wtedy zyskał swój kolisty kształt, ale otaczająca go kolumnada jest dziełem architektów MDM. Planowali okrążyć nią prawie cały plac realizując jedną z przewodnich zasad socrealistycznej urbanistyki: harmonię. O ile jednak nieukończenie kolumnady po północnej stronie placu wynika z braku funduszy, to przerwa na kościół Najświętszego Zbawiciela z pocz. XX w. była zamierzona. Lekkie toskańskie kolumny tworzą jednorodną strukturę koncentrującą uwagę na dynamicznej i bogatej architekturze świątyni. Choć komunizmowi nie było po drodze z Kościołem Katolickim, to władza nie odważyła się zburzyć świątyni znając przywiązanie Polaków do tradycji i religii. Architekci projektujący MDM także dążyli do wkomponowania budowli w swój projekt i w rezultacie powstał unikalny plac udanie łączący socrealistyczną i eklektyczną architekturę. Dziś Plac Zbawiciela jest jednym z najpopularniejszych miejsc spotkań w Warszawie. Otaczają go liczne restauracje, kawiarnie i bary, które tętnią życiem od rana do późnych godzin wieczornych. To przestrzeń, w której spotykają się mieszkańcy stolicy, turyści i miłośnicy miejskiej atmosfery.

Z placu można udać się na dalsze zwiedzanie MDM: na wschód znajduje się zadrzewiona Aleja Wyzwolenia, główna oś części nazywanej Latawcem; na południe Marszałkowska jako wielkomiejska ulica handlowa z kinem Luna, a na wschód ulica Nowowiejska prowadząca do Głównego Gmachu Politechniki Warszawskiej.

Autor: Krzysztof Mordyński, historyk, badacz dziejów Warszawy

Plac Zbawiciela, na pierwszym planie ludzie siedzą przy stolikach w ogródku restauracyjnym, w tle kościół Najświętszego Zbawiciela, kamienice, dzień, lato.
Plac Zbawiciela, fot. Warszawska Organizacja Turystyczna