Mój Gocław
Spacer zaczynamy od Przyczółku Grochowskiego – wyjątkowego osiedla z lat 1969-1974, zaprojektowanego przez Zofię i Oskara Hansenów. Ich idea „otwartej formy” znalazła tu niezwykły wyraz – galeriowiec o długości aż 1,5 km (licząc wszystkie ciągi komunikacyjne) stał się nie tylko architektoniczną ciekawostką, ale także inspiracją dla artystów – pojawił się m.in. w teledysku „Nostalgia” Taco Hemingwaya.
Kierujemy się w stronę Jeziorka Gocławskiego – starorzecza Wisły. To miejsce, w którym dzika zieleń spotyka się z miejskim rytmem. Uwielbiam poranki tutaj – ścieżka wokół Jeziorka tętni życiem: biegacze, śpiewające ptaki. Dalej wędrujemy wzdłuż Kanałku Gocławskiego. Mijamy współczesne Osiedle Saska, które urzeka połączeniem ciekawej architektury mieszkaniowej z obfitością zieleni – moim zdaniem to przykład udanego dialogu między miastem, a naturą.
Im dalej, tym bardziej dziko. Na Gocławiu jeszcze w latach 70 XX wieku działało lotnisko, więc nie znajdziemy tu starodrzewów – za to przyroda zdążyła już upomnieć się o swoje. Wiosną kwitną tu owocowe drzewa, latem żółci się rzepak, a jesienią szeleszczą trzciny na wietrze. Zdarzyło mi się tu spotkać bobra – jeśli traficie na spokojny wieczór, może i Wam się poszczęści!
Na odpoczynek polecam kawę i ciastko z widokiem na Jeziorko Balaton. Po krótkiej przerwie wracamy nad Kanałek Gocławski, by ruszczyć dalej na wschód. Docieramy do Kanału Nowa Ulga, gdzie skręcamy w prawo i idziemy w stronę Wisły. Zwieńczeniem spaceru jest Most Siekierkowski. Mieszańcy Gocławia lubią przychodzić tu, by podziwiać zachody słońca. Miejsce nie jest bardzo popularne, a moim zdaniem widok Wisły i warszawskich wieżowców robi niesamowite wrażenie.
Kierujemy się w stronę Jeziorka Gocławskiego – starorzecza Wisły. To miejsce, w którym dzika zieleń spotyka się z miejskim rytmem. Uwielbiam poranki tutaj – ścieżka wokół Jeziorka tętni życiem: biegacze, śpiewające ptaki. Dalej wędrujemy wzdłuż Kanałku Gocławskiego. Mijamy współczesne Osiedle Saska, które urzeka połączeniem ciekawej architektury mieszkaniowej z obfitością zieleni – moim zdaniem to przykład udanego dialogu między miastem, a naturą.
Im dalej, tym bardziej dziko. Na Gocławiu jeszcze w latach 70 XX wieku działało lotnisko, więc nie znajdziemy tu starodrzewów – za to przyroda zdążyła już upomnieć się o swoje. Wiosną kwitną tu owocowe drzewa, latem żółci się rzepak, a jesienią szeleszczą trzciny na wietrze. Zdarzyło mi się tu spotkać bobra – jeśli traficie na spokojny wieczór, może i Wam się poszczęści!
Na odpoczynek polecam kawę i ciastko z widokiem na Jeziorko Balaton. Po krótkiej przerwie wracamy nad Kanałek Gocławski, by ruszczyć dalej na wschód. Docieramy do Kanału Nowa Ulga, gdzie skręcamy w prawo i idziemy w stronę Wisły. Zwieńczeniem spaceru jest Most Siekierkowski. Mieszańcy Gocławia lubią przychodzić tu, by podziwiać zachody słońca. Miejsce nie jest bardzo popularne, a moim zdaniem widok Wisły i warszawskich wieżowców robi niesamowite wrażenie.
Autor propozycji trasy i zdjęć: Aleksandra Weremczuk



