Warszawa - Oficjalny portal turystyczny m.st. Warszawy - Strona główna
Nagroda: European Best Destination 2023

Legenda o kamiennym niedźwiedziu

Dawno, dawno temu w mazowieckich lasach mieszkał bartnik Sędzimir. Miał on żonę oraz córkę Milenę i syna Gniewka. Pewnego dnia, gdy Sędzimir robił obchód po lesie, złapał na gorącym uczynku złodzieja miodu i zaprowadził go przed sąd. Rozbójnik po odbyciu wyroku zemścił się srogo na bartniku – spalił jego dom. Gospodarz bardzo się poparzył kiedy próbował ratować swoją rodzinę oraz majątek i wkrótce z powodu odniesionych ran zmarł. Niedługo potem z żalu po mężu odeszła także jego żona, a dzieci zostały same.

Milena troskliwie zajmowała się małym bratem, jednak ten był ciekawskim, żywym dzieckiem i trudno było go upilnować. Gniewko był też bardzo silny i nad wiek wyrośnięty. Gdy któregoś dnia dziewczyna wyszła z domu, mały sforsował ciężkie dębowe drzwi od chaty i uciekł do lasu. Oczywiście nicpoń zgubił się. Zmęczony błąkaniem po lesie ułożył się do snu w niedźwiedziej gawrze.

Na szczęście należała ona do niedźwiedzicy, która sama miała małe. Nie wiadomo, co niedźwiedzią mamą powodowało, ale odchowała i to małe ludzkie dziecię. Pięć lat później w bory zakroczymskie wyruszył na polowanie książę mazowiecki Janusz I z żoną Danutą. W pewnym momencie psy myśliwskie odkryły gawrę. Niedźwiedzica zapalczywie broniła swoich małych i już łucznicy gotowali się do oddania strzałów, gdy nagle oczom ich ukazał się chłopiec, który stanął między swoją przyszywaną matką, a nimi. Księżna wzruszona tym widokiem chciała Gniewka zabrać na swój dwór, jednak ten opierał się. Gdy został zapewniony, że jego niedźwiedziej rodzinie nic się nie stanie, pojechał z Danutą.

Mijały lata, Gniewko dorastał we dworze, a księżna traktowała go jak własnego, rodzonego syna. Pod czujnym okiem Danuty nabrał ogłady, wyrósł na dzielnego, potężnego i przystojnego mężczyznę. Miał dobre serce. Cieszył się szacunkiem wśród mieszczan i rycerstwa. Niejedna panna wzdychała do niego skrycie.

Milena w tym czasie mieszkała u szeptuchy, baby która znała się na lecznictwie, ziołach i magii. Była pomocą dla zielarki, ale też dużo się od niej nauczyła. Gdy dorosła, założyła własną rodzinę i przeniosła się do Nowej Warszawy, gdzie chętnie pomagała ludziom, zwierzętom i dzieliła się zdobytą wiedzą. Przez te wszystkie lata nie zapomniała też o bracie – szukała go i rozpytywała o niego. Jednak żadna ze spotkanych osób nic o nim nie wiedziała.

Pewnego razu Gniewko spacerując po Warszawie ujrzał przepiękną dziewczynę – Jadwigę, córkę złotnika. Zakochał się w niej bez pamięci i marzył o tym, że ją kiedyś poślubi. Chłopak był jednak bardzo nieśmiały. Przez kilka miesięcy nosił w sobie tajemnicę, nie mógł jeść, spać i ciągle myślał o Jadwidze.

Pół roku później znalazł w sobie odwagę aby poprosić pannę o rękę, przedtem jednak postanowił pójść do kościoła, aby w skupieniu ułożyć precyzyjny plan oświadczyn. W świątyni akurat trwała uroczystość zaślubin. Gdy młodzi wychodzili z kościoła chłopak odkrył, że się spóźnił. Panną młodą była jego ukochana Jadwiga, która właśnie poślubiła innego…

Wszystko przepadło. Zrozpaczony Gniewko osunął się bez sił na kolana, jego serce pękło z żalu. Ludzie rzucili się z pomocą, jednak było za późno. W tłumie była też Milena, która w chłopaku rozpoznała swojego dawno niewidzianego brata. Podbiegła do niego i błagała żeby nie umierał. Po chwili zrozumiała, że jego dusza już odchodzi. Widziała też, że tylko zaklęcie może ją zatrzymać. Wypowiedziała magiczne słowa:
– Nie umrzesz, tylko zaśniesz w kamiennej postaci. Czar ten zdejmie tylko moc prawdziwej miłości. Obudzi Cię dziewczyna, która szczerze i żarliwie Cię pokocha, a Ty odnajdziesz upragnione szczęście.
W tej chwili na oczach poddanych, chłopak zmienił się w kamiennego niedźwiedzia.

Dziś Gniewka w niedźwiedziej postaci zobaczysz przed Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ulicy Świętojańskiej 10. Czeka na prawdziwą miłość, która zdejmie z niego czar…